Strona główna >> Artykuły >>
Urlopy przyczyną rozwodów?
Podobno urlopy, a właściwie ich wspólne planowanie przez małżonków, to najczęstsza przyczyna rozwodów. Zapracowani ludzie tak bardzo czekają na dwa tygodnie wolnego w lecie i tak bardzo pielęgnują własne marzenia o wyjeździe na odpoczynek, że gdy ktoś, nawet bliski, próbuje je zmieniać, wpadają w szał.



Może morze, może góry?

Nigdzie, nawet w łóżku, różnice temperamentów nie uwidaczniają się tak wyraźnie jak w czasie planowania urlopu. Nie chodzi tu tylko o różnicę upodobań, ale także o charakter pracy, który wpływa na to, jak chcemy spędzać wakacje. Jeśli mąż jest zaganianym przedstawicielem handlowym, który od biegania po biurach swych klientów ma już wyraźne żylaki na łydkach, raczej wątpliwe jest, by chciało mu się wyjeżdżać w góry i spacerować całymi dniami po lesie. Podziwianie widoków wchodzi w grę pod warunkiem, że będzie się to robić z tarasu pensjonatu. Taki człowiek nie będzie miał także ochoty na poznawanie nowych "ciekawych" ludzi, którzy raz poznani, zagoszczą w jego życiu na dłużej i będą przychodzić co wieczór z butelkami piwa i kiełbasą na grilla. Jego żona, gospodyni domowa spędzająca czas na czytaniu kolorowych tygodników, którą w pracach typu sprzątanie czy gotowanie wyręcza pani na przychodne, marzy może nie o tym, by włóczyć się po górach, ale o nowych znajomościach z ciekawymi i nienudnymi ludźmi. Ekscytuje ją to. Czeka, by mąż zaproponował jej wakacje w miejscu, w którym będzie miała wokół siebie tłumek ludzi, którzy być może pozwolą na to, by poczuła się gwiazdą i duszą towarzystwa. Kiedy dochodzi do wspólnego planowania urlopu, oboje zaczynają od pozornie niewinnych uwag zachwalających własne pomysły na zagospodarowanie dwóch letnich tygodni. W miarę, jak dawkuje się słowa i odsłania się prawda, w obojgu wzrasta wściekłość i zawód. - Jak to! - myślą. - To ja chcę odpocząć naprawdę, a on/ona mi na to nie pozwala?!!! I wtedy właśnie zaczyna się piekło.

- Mam to co roku - mówi Jarek, dyrektor w prywatnej firmie. - Jeszcze nie zdarzyło się, żebyśmy wyjechali gdzieś na urlop, nie poprzedziwszy tego co najmniej trzydniową kłótnią. Wiem, że jeśli przyjdzie takie lato, podczas którego wyjedziemy oddzielnie, to będzie oznaczać koniec naszego związku, po prostu rozwód. Za każdym razem jest to samo. Moja żona nie chce wypoczywać w moich ulubionych miejscach, a ja nie mam ochoty poznawać ludzi, których ona uważa za interesujących. Ja chcę pływać, jeździć konno, spocić się i zmęczyć, chcę rywalizować i zmagać się z kimś tak intensywnie, żeby pozbyć się tego stresu, który gromadzi się w moim ciele przez cały rok. Ona najchętniej siedziałaby przez cały czas w jakimś spa lub włóczyła się po zamkach w Portugalii czy we Francji. To nie do pogodzenia.

Biedni i bogaci czują to samo

Sprawa nie jest prosta i dotyczy zarówno tych, którzy latem wybierają pomiędzy wyjazdem na Mazury i wycieczką w Bieszczady, jak i tych, dla których alternatywą jest Safari w Kenii lub przelot nad pustynią Nazca z jednej strony i pobyt nad Morzem Martwym z drugiej. Emocje wybuchają z taką samą siłą; może w wypadku ludzi mało zarabiających są jeszcze silniejsze, bo przecież im bardziej zależy na tym, by dobrze spędzić urlop. Gdy on chce posiedzieć na rybach i mieszkać w namiocie, a ona ma ochotę wyjechać do gospodarstwa agroturystycznego, gdzie spotka swoje dawne koleżanki poznane w internecie, wtedy nie ma miejsca na kompromis. Pozostaje już tylko przemoc, czyli chwyty retoryczne polegające na obrzydzeniu współmałżonkowi jego pomysłu i przedstawienie mu własnego w jak najpiękniejszych kolorach. Jeśli to nie przekona jednej ze stron, pozostają już tylko wyzwiska.

- My się wyzywamy co roku przed urlopem - mówi Leszek, listonosz. - To jest rytuał, każdego lata tak jest. Pomijam już trudności w ustaleniu terminu urlopu, bo to się jeszcze jakoś udaje pogodzić, ale wybór miejsca to koszmar. Zwykle przekonuję żonę do tego, że powinniśmy jechać nad jeziora, bo w górach przeważnie leje, ale odbywa się to kosztem kilku cichych dni i morza wylanych łez. Żona wolałaby w góry, bo ona kocha góry - zawsze tak płacze. A co, do cholery, jest takiego ciekawego w tych górach, ja się pytam? Drożyzna, deszcz, chamstwo i tłumy turystów! Co innego Pojezierze Łęczyńsko-Włodawskie, gdzie ciągle jeździmy - cisza, spokój, uczynni i mili ludzie, turystów prawie nie ma, chyba że wokół najbardziej znanych jezior, ale my jeździmy akurat nad te mniej znane. Jest fajnie, można sobie posiedzieć z wędką i nawet czasem coś się złowi. Dzieciaki biegają po lesie i mają mnóstwo frajdy.

Trudna sztuka kompromisu

Nie powinno się szukać kompromisu za cenę rezygnacji z marzeń. Nikt wtedy nie będzie szczęśliwy, a kłótnie będą wybuchały tak samo jak przed tym zgniłym kompromisem. Trzeba wypracować metodę, która zadowoli obydwie strony i będzie pomostem do zgody, a nie przyczyną kolejnych nieszczęść.

- Najprostsze wyjścia są zwykle dostrzegane najpóźniej - mówi Joanna Wnuk, psycholog. - Jeśli plany odnoszące się do wypoczynku dotyczą jedynie scenerii, a nie konkretnych miejsc, to sprawa jest prosta. Jeśli mąż ma ochotę jechać nad jeziora, a ona chce zwiedzać egzotyczne kraje, nic prostszego jak wybrać się nad Jezioro Wiktorii w Afryce albo nad inne egzotyczne jezioro gdzieś daleko. Jeśli on chce łowić ryby, a ona ma ochotę wypoczywać nad morzem, można pojechać do Dziwnowa, gdzie do Bałtyku wpada rzeka Dziwna, nad którą siedzą wędkarze. On przyłączy się do panów z wędkami, a ona będzie się opalać. Kłopot z głowy. Nie ma o co kruszyć kopii. Jeśli jednak oboje chcą jechać w jakieś konkretne miejsce, to nie ma chyba innego wyjścia, jak podzielić urlop na dwie części i połowę spędzić w ulubionym przez mężczyznę ośrodku sportów wodnych, a połowę w jakimś luksusowym hotelu w Dolomitach, dokąd uwielbia jeździć kobieta. Zdecydowanie odradzam wybieranie się na urlop oddzielnie, bo może to być początkiem końca związku.

Jeśli nie uda się osiągnąć porozumienia i wybuchnie kłótnia, podczas której padną słowa, których nie da się już w żaden sposób cofnąć, zaczyna być groźnie. Oboje małżonkowie mogą zdecydować się na najgorsze wyjście, czyli na wyjazd osobno. Po powrocie popatrzą na siebie wzrokiem pogodnym i zaskakującym, będzie w nim jakaś zagadka, której żadne z nich nie potrafi odcyfrować, choć rozwiązanie samo się narzuca. Oboje stwierdzą, że nie było się o co kłócić, i zaczną wymieniać kłamliwe uwagi na temat wrażeń z wakacji. Pogodzą się, ale za rok będzie im jeszcze trudniej zaplanować wakacje, bo to, co przeżyli samotnie, jest tak kuszące, że z całych sił będą dążyć do tego, by na kolejny urlop także wybrać się solo. Nawet jeśli nie zostanie to powiedziane od razu, sytuacja ta oznacza najgorsze - rychły rozwód.

Katarzyna Mróz
o2.pl
SZK | Czytano 1777 razy | 06-08-08 10:28 | Kętrzyn [0]

Kętrzyn Dodaj komentarz

# Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Redakcja www.ketrzyn.net nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin, zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty.


Polityka prywatności - polityka cookies serwisu www.ketrzyn.net

Czy chcesz by amfiteatr wybudowano przy ulicy Kajki ?

Tak
Nie
Zobacz wyniki
(1685)

Najpopularniejsze
Różne mniejszości i ich pró...
Szanowni Państwo!

Do Sejmu trafił projekt nowelizacji Ustawy o wdrożeniu niektórych p...
Dodał: aws | Czytano 9643 razy | 2013-10-28 15:55 | Kętrzyn [1]
Komentarze
paszport
czyli w Ketrzynie nie wyrobie paszportu?
...
~Gosc | 2017-07-31 16:15 |

Jacek
Brawo korduś,,,...
~Gosc | 2015-11-30 21:59 |

Piotrek
Kordecki ty jesteś nie możliwy było trzeba ku...we zabić . Gratulacje kolego...
~Gosc | 2015-11-30 21:57 |

Ogłoszenia
27-05-15 15:54 Koncert Charytatywny DODY w Kętrzynie
02-12-13 21:14 Wybuch gazu przy ul. Kasztanowej
2013-11-17 18:52 Co sprawia, że w Kętrzynie jest dobrze
03-11-13 20:56 Kętrzyński wątek kampanii o wolne media
26-10-13 21:00 Halloween czyli promocja satanizmu

+ Dodaj za darmo ogłoszenie
Rozkłady jazdy
Rozkład PKP
Polecamy
Reszel
Poprawny CSS   Poprawny XHTML

Copyright 2007-2016 _|_ Redakcja ketrzyn.net nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii użytkowników portalu
www